nie pamiętasz hasła?
temperatura 3 °C
wilgotność 60%
Dziś są imieniny: Anastazego, Wincentego, Gaudentego
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Skimboarding - ekstremanlnie po kałużach

dodano: 2011-07-12 14:50:46

Skimboarding narodził się już w latach 20 XX wieku w Laguna Beach, gdzie sport ten mieli zapoczątkować miejscowi ratownicy ślizgający się na mieliznach przy użyciu zwykłych sklejek, najczęściej pochodzących z pobliskich zabudowań. W Polsce pojawił się w 2003 roku i z każdym rokiem zyskuje coraz większą rzeszę pasjonatów. O skimboardingu, nauce pływania na skimie i najlepszych miejscówkach, rozmawiamy z intsruktorem - Rafałem Kurlandczykiem.

NaszeOpoczno: Skimboarding jest dośc młodą dyscypliną sportową. Choć wielu sporód tych, którzy pływają na skimie mówi, że to coś więcej niż sport - to styl życia. Zgodzisz się z tym?

Rafał Kurlandczyk: Czy skimboarding to styl życia, hmm na pewno coś w tym jest, bo bez problemu można poznać po ubiorze czy choćby slangu osoby pływające na skimie. Myślę, że spokojnie można ich przyrównać do surferów. Od pewnego też czasu, skim zaczyna być popularnym sportem. Coraz więcej ludzi go uprawia, w tym coraz więcej dzieci. Jednak trzeba pamiętać, że pomimo iż wygląda to banalnie, to skimboarding jest sportem ekstremalnym obfitującym w dużo, często ciężkich kontuzji takich jak: skręcenia, złamania lub rozcięcia.
 
Od jak dawna pływasz na skimie?
RK: Po raz pierwszy spróbowałem bawić się na skimie w stolicy polskiego skimboardu, czyli w Dębkach. Pojechałem wtedy ze znajomymi, a pierwsza decha, na której wtedy próbowałem swoich sił, była pożyczona od koleżanki (za co bardzo Ci dziękuje Goha!) i było to w 2007 roku.
 
Początki nauki obfitowały w liczne siniaki i obicia? 
RK: Niestety początki na skimie przeważnie obfitują w siniaki, obicia i obtarcia. Ja na szczęście podczas pierwszych prób pływania na skimie, wyszedłem tylko z obtarciami. Natomiast mój kumpel uszkodził sobie kolano podczas próby ewolucji, czyli stania na skimie na rękach. Niestety w kolejnych kontaktach ze skimem, nie uniknąłem już kontuzji, ale przecież co nas nie zabije to nas wzmocni!
 
Oby rzeczywiście było tak jak mówisz i nas wzmacniało. Jak tak mówisz o kontuzjach, których można się nabawić podczas pływania, to skimboarding rzeczywiście wygląda na sport z półki tych extremalnych
RK: Zdecydowanie.
 
Wyjaśnij proszę najprościej jak się tylko da, na czym w ogóle polega skimboarding?
RK: Na czym polega: bierzemy dechę i rozpędzamy się trzymając ją w rekach, następnie rzucamy ją płasko na płytką wodę i  wskakujemy na nią i...już mamy skimboarding :)
 
Brzmi banalnie, choć pewnie super proste to nie jest?
RK: Z pewnością na początku nie jest proste. Zwłaszcza moment, w którym trzeba wskoczyć na skima, ale i tak dużo przy tym frajdy. Zresztą, prawie każdy sport wymaga odrobiny czasu, cierplilowści i wysiłku przy nauce. Potem już tylko cieszy :)
 
Zapewne masz rację.  A co jest potrzebne i przede wszystkim, gdzie można pływać na skimie?
RK: Przede wszystkim potrzebna jest deska, a do tego dużo samozaparcia. W miarę dobra kondycja, trochę wody, wystarczy nawet parę cm i ok 10-20 metrów długości naszego akwenu. Pływać można praktycznie wszędzie. Wybrzeże jest do tego idealne, ale da się także na płaskich brzegach rzek, jezior, a nawet kałużach na trawie po obfitych deszczach. Gdy zabraknie nam tego wszystkiego, w wiekszych miastach można już trafić na specjalne sztuczne tory do pływania na skimie.
 
Jakie są Twoje ulubione miejscówki do pływania w Polsce i poza granicami naszego kraju?
RK: Marzeniem jest Portugalia. Natomiast wracając na ziemie, jako że jestem z Gdańska to zdecydowanie - Jelitkowo. Niedaleko są też Dębki. Czasami, przy odpowiednich warunkach (w skimowym slangu zwanych - warunem) także Sobieszewo.
 
Deskę, na której pływasz sam zrobiłeś, trudno jest taką zrobić?
RK: Otóż po pierwszym kontakcie z pożyczoną deską stwierdziłem, że następną  zrobię sam. Zaczęło się zatem wertowanie forów, pytanie różnych osób bedących w temacie, testowanie i niedługo potem powstała moja pierwsza deska. A ciut dłuższą chwilę potem stwierdziłem, że mi się to podoba i założę firmę SKUN Skimboards produkującą skimy (wielkie dzięki dla mojej ówczesnej dziewczyny, która na siebie wzięła stronę papierkową, do której ja zupełnie nie mam głowy). Co do samego wykonania deski, to nie jest to wybitnie trudna sprawa. Natomiast trzeba zwracać uwagę na takie parametry jak kształt, długość, szerokość, grubość, materiał, wygięcie (rocker) i jakość wykonania, bo każdy z tych elementów ma wpływ na to jak nasza decha będzie pływać.
 
Jednak wiele tych parametów, toteż ja ewnetualnie kupię gotową. A propo, na Twojej stronie internetowej SKUN Skimboards można dokonać zakupu deski wyprodukowanej przez Ciebie, zgłasza się wielu chętnych kupców?
RK: Stronka wisi w necie pod adresem: www.skunskimboards.iq.pl, na którą oczywiście serdecznie zapraszam. W obecnej chwili w związku z sytuacja życiową, a konkretniej brakiem miejsca do produkcji, skupiliśmy się na zamówieniach indywidualnych. Czego efektem jest to, że na dechę trzeba poczekać ok 2-3 tygodni. Ale za to oferujemy w pełni indywidualną grafikę, kształt i parametry. Dajemy gwarancję, że drugiej takiej samej deski na pewno nie spotkacie. Jeżeli natomiast chodzi o popyt, to zdecydowanie wzrasta on jak tylko robi się ciepło, czyli wiosna-lato.
 
Jak kształtują się ceny za skima?
RK: Od 50zł (marketowe) do 250 zł (wyczynowe), więc bardzo przystępne jak na sport ekstremalny.
 
Faktycznie to niewygórowana cena. A jakie inne firmy produkujące, poza własną rzecz jasna, mógłbyś polecić i na co należy zwracać uwagę przy zakupie skima?
RK: SB53, Pakalolo, Fancy Fair - to są deski, które robią skimboarderzy dla skimboarderów, więc nie ma się co martwić o jakość czy też właściwości. Zdecydowanie gorzej ma się sprawa z dechami z marketów i tym podobnych miejsc. Ich jakość jest fatalna. Choć są dużo tańsze, to jest to całkowite wyrzucenie pieniążków w ....kałużę. Bo nie dość, że nauka na nich jest dużo trudniejsza, bo się gną i pękają, to ich parametry są zwyczajnie kiepskie.
 
Podczas wakacji uczysz innych pływania na skimie, mógłbyś powiedzieć naszym czytelnikom trzy złote rady na początek nauki? 
RK: Przede wszystkim trzeba być zawziętym, panować nad równowagą i dobrze się bawić :)
 
W czwartek 14 lipca w Gdańsku rozpoczyna się Baltic Games 2011, chyba jedna z większych imprez z udziałem skimborderów, Ty również wystąpisz?
RK: Baltic Games to jedna z wielu okazji, by popatrzeć na najlepszych w Polsce, ale także pod ich opieką spróbować pierwszych ślizgów na skimie. Ja w tym roku na BG pojawię się jedynie gościnnie.
 
Gdzie ewentualnie można znaleźć informację o planowanych zawodach czy pokazach skimbordingu?
RK: Odsyłam wszystkich do największego polskiego portalu www.skimboarding.pl, tam znajdziecie wszelakie informacje na temat tego co ciekawego i gdzie będzie się działo.
 
Masz już plany na wakacje? 
RK: Jako, że ostatnio moja rodzinka powiększyła się o nowego członka, czyli czterołapnego futrzarskiego szczeniaczka musiałem zreflektować moje plany instruktorsko-wakacyjno-wyjazdowe, więc chilloutuje się w Trójmieście, ale planuje też wyskoczyć na stopa do Albanii, Woodstock. A poza tym imprezki, imprezki, imprezki :)
 
Czyli intensywne wakajce z czworonogiem, a powiedz czego się życzy skimborderom? 
RK: Dobrego warunu :) Ale fajna pogoda i brak wchodzących na linie ślizgu ludzi, też nie zaszkodzi.
 
Zatem dzięki za rozmowę i życzę Ci udanych wakacji, fajnej pogody, aby ludzie nie wchodzili na linie ślizgu i oczywiście kapitalnego warunu! 
RK: Dzięki, Tobie również. A wszystkim, którzy chcieliby spróbować skimboardingu - zachęcam! Bo nie ma się co bać. Tym bardziej, że jak raz spróbujecie to wsiąkniecie w TO :) Poza tym skimboarding to również genialne ćwiczenie. Pozdrawiam wszystkich!
 

Możliwość komentowania wygasła

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
szukaj w artykułach
zobacz również
^ do góry