nie pamiętasz hasła?
temperatura 3 °C
wilgotność 60%
Dziś są imieniny: Erazma, Katarzyny, Beaty
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Franczak: Muzeum „Wyklętych” jest potrzebne

dodano: 2014-02-23 10:54:07

Rozmowa z Markiem Franczakiem, synem Józefa Franczaka, „Lalusia”, ostatniego Żołnierza Wyklętego.

autor: Stanisław Żaryn,  źródło: Stefczyk.info

 

Stefczyk.info: Ministerstwo Kultury zdecydowało, że nie przyzna środków na budowę Muzeum Żołnierzy Wyklętych. To oznacza, że placówka będzie budowana jedynie za pieniądze samorządu Ostrołęki. Urzędnicy resortu uznali m.in., że takie muzeum nie jest w Polsce potrzebne. Jak pan to ocenia?

Marek Franczak: Ta decyzja mnie bardzo dziwi i zaskakuje. Jednak mówiłem już wielokrotnie, że ta opcja rządząca bardziej skłania się ku poprzedniemu systemowi, gloryfikuje bardziej ubeków i innych „utrwalaczy” niż Żołnierzy Wyklętych. Sprawa muzeum w Ostrołęce jest najlepszym przykładem. Oficjalnie mówi się o patriotyzmie, o demokracji, ale promowani są ludzie związani z poprzednim ustrojem. Awansuje się tych ludzi, którzy w poprzednim systemie działali, byli na wysokich stanowiskach. Ich nigdy od władzy nie odsunięto, oni szli, robili kariery, a teraz podnoszą głowy. Oni mają się coraz lepiej.

 

Może Muzeum Żołnierzy Wyklętych nie jest Polsce potrzebne? Może to urzędnicy dobrze ocenili?

Takie Muzeum jest bardzo potrzebne. Najlepszym dowodem jest przecież zainteresowanie obchodzonym 1 marca Narodowym Dniem Żołnierzy Wyklętych. Na terenie, na którym mieszkam, zbliżające się święto jest bardzo oczekiwane. Otrzymałem już wiele zaproszeń na spotkania. Nauczyciele, młodzież zapraszają mnie, kombatantów, żeby się czegoś dowiedzieć o naszej historii. Skoro w podręcznikach są jedynie śladowe wiadomości na temat Wyklętych, młodzież szuka sposobu, by się dowiedzieć o tych ludziach, ich pokoleniu, ich walce, o ludziach, którzy walczyli z Niemcami a potem rosyjskim okupantem.

 

Mamy obecnie powrót ludzi z PRLowskimi korzeniami do życia publicznego? To jest coś nowego, to się dzieje z nową siłą, czy to zjawisko obecne od dawna?

Oczywiście to widać dobitnie, jeśli w otoczeniu prezydenta Polski widać osoby związane z tamtym ustrojem. Wiemy, że publicznie SLD czy Janusz Palikot promuje takich ludzi. Wiemy, jakie siły się do tego posuwają. Dla nich Żołnierze Wyklęci to środowisko stające ością w gardle. A Platforma Obywatelska nawet nie przejmuje się stwarzaniem pozorów, że pamięta o Żołnierzach Wyklętych. To, co oni robią z pamięcią narodową... O mało istotnych rzeczach się mówi niemal na okrągło. Ważne się przemilcza.

 

Przez chwilę głośno było o pracach eksumacyjnych na Łączce. Dziś okazuje się, że potrzebne są społeczne zbiórki na rzecz prac identyfikacyjnych ofiar stalinowskich zbrodni. Co to oznacza?

To zakrawa na kpinę. Bronisław Komorowski przybył na „Łączkę” i odwiedził badaczy. To pokazano w filmie Arkadiusza Gołębiewskiego. Prezydent chciał pokazać, że on jest, ale państwo nie wyłożyło na ten szczytny cel dostatecznie dużo pieniędzy. Ekshumacja tych zapomnianych, zmasakrowanych ludzi to sprawa priorytetowa. Ale o niej się mało mówi...

 

Rozmawiał Stanisław Żaryn

 

 


Możliwość komentowania wygasła

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
szukaj w artykułach
zobacz również
^ do góry