nie pamiętasz hasła?
temperatura 3 °C
wilgotność 60%
Dziś są imieniny: Franciszka, Ksawerego, Lucjusza
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Mistrz, Mistrz, Mistrz …. RTS

dodano: 2010-05-28 00:29:05
autor: Andrzej Borzęcki

Kolejne zwycięstwo odnotowali piłkarze łódzkiego Widzewa w rozgrywkach o mistrzostwo pierwszej ligi. Tym razem rywalem łodzian był dobrze znamy zespół szczecińskiej Pogoni. Dla naszego zespołu bramki zdobyli Piotr Grzelczak oraz wszędobylski Marcin Robak.

Widzew po zdobyciu awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej eksperymentuje w swoim zestawieniu. Paweł Janas na ławce rezerwowych posadził między innymi Wojciecha Szymanka i Dejana Miloseskiego. Ich miejsce zajęli Souhail Radhia oraz Velibora Durićia. Zgromadzeni na stadionie kibice spodziewali się ładnego emocjonującego spotkania. I nie zawiedli się. Pierwsi zaatakowali szczecinianie i to oni mogli zdobyć prowadzenie. Jednak dobrze dysponowany tego wieczoru Maciej Mielcarz kilkakrotnie uchronił nasz zespół od utraty bramki. Gdyby nie pozycja spalona to portowiec Maciej Mysiak ulokowałby piłkę w bramce. Chwilę wcześniej Ugochukwu Ukah ładnie zablokował strzał Mikołaja Lebedyńskiego z niespełna pięciu metrów i nadal było zero, zero. To bardzo podrażniło nasz zespół, który z podwójną werwą zaatakował bramkę strzeżoną przez Radosława Janukiewicza. Na listę strzelców mogli wpisać się w tej części meczu Souhail Ben Radhia, Piotrek Grzelczak oraz Łukasz Broź.

 

Bardzo mało brakowało, aby czerwono – biało – czerwoni objęli prowadzenie w 36 minucie pojedynku. „Lisek” otrzymał dobre podanie, przebiegł kilka metrów z piłką minął obrońcę gości i oddał silny strzał, jednak golkiper gości był i tym razem na posterunku i wciąż na boiskowym zegarze widniał bezbramkowy remis. Zgromadzenina stadionie tego wieczoru kibice przez całe spotkanie dopingowali, stworzyli niepowtarzalną atmosferę co pewnie dodało skrzydeł Widzewowi, który w 41 minucie mógł cieszyć się z objęcia prowadzenia. Nasz najlepszy snajper „Robi” idealnie obsłużył Piotra Grzelczaka, któremu pozostało już tylko dopełnić formalności.  


Druga połowa spotkania również należała do naszego zespołu. Zespół „Janosika” co rusz śmiało atakował bramkę portowców, co powodowało duże zaniepokojenie w polu bramkowym gości. W 47 minucie mogło być już po meczu. Dobry strzał głową oddał Ugo Ukah, jednak piłka minimalnie poszybowała nad poprzeczką. Minutę później ładny strzał oddał Krzysztof Ostrowski, jednak piłka nie znalazła się w siatce gości. W tej odsłonie bramkę powinien zdobyć Souhail Ben Radhia, jednak większym sprytem wykazał się bramkarz portowców.

 

Widzew atakował a goście rozbijali ataki, ale już nic nie mieli do powiedzenia w 61 minucie spotkania. Bramkę zdobył nie kto inny jak sam Marcin Robak, po kornerze egzekwowanym przez Dudu, „Robi” najwyżej wyskoczył i piłka ugrzęzła w siatce co spowodowało eksplozję radości na stadionie a szczególnie w sektorze Pod Zegarem gdzie siedzą najbardziej zagorzali fani łodzian. 

 

Kilka minut później wynik mogli podwyższyć ponownie Marcin Robak oraz Tomasz Lisowski jednak bramkarz gości był na posterunku.

 

Widzew kontrolował poczynania gości. Chwila nieuwagi spowodowała, że goście na sto dwadzieścia sekund przez zakończeniem regulaminowego czasu gry zdobyli kontaktową bramkę. Szczęśliwym strzelcem gola okazał się Olgierd Moskalewicz. Szczecinianie mocno zaatakowali bramkę Macieja Mielcarza, ale czas był ich sprzymierzeńcem. Mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem łodzian dwa do jednego. Po meczu cała zgromadzona publika wspólnie ze swoimi piłkarzami cieszyła się z kolejnego zwycięstwa. Już za niespełna półtora tygodnia cała widzewska Polska cieszyć się będzie z powrotu Widzewa do elity. Miejsce drużyny jest w ekstraklasie. 

 

Do końca rozgrywek pozostały tylko dwa mecze ze Zniczem w Pruszkowie w najbliższy wtorek oraz mecz w sobotę 5 czerwca  z zabrzańskim Górnikiem. Zabrzanie niespodziewanie przegrali mecz przed własnym stadionie z Wartą Poznań 2 do 3 i muszą jeszcze walczyć o awans. My natomiast już świętujemy zasłużony awans do elity. Należy podkreślić, że dwunastym zawodnikiem łodzian są kibice. Potrafią stworzyć na stadionie taką atmosferę że piłkarzom po prostu nie wypada nie wygrywać.

 

Miejmy nadzieję, że w meczach o Mistrzostwo Polski również widzewski stadion pękać będzie w szwach, a emocje sięgać będą zenitu jak przyjedzie do nas warszawska Legia, czy aktualny Mistrz Polski – Lech Poznań.

 

Już dziś włodarze klubu, trenerzy oraz piłkarze zapraszają na ostatni mecz w sezonie jakie rozegrany zostanie 5 czerwca 2010 roku o godzinie 17.00. Przeciwnikiem łodzian będzie zabrzański Górnik.

 

Zapraszamy również na konkurs w którym będzie można wygrać wejściówki na ten fascynująco zapowiadający się pojedynek.


 
Widzew Łódź – Pogoń Szczecin 2:1 (1:0)

 

Bramki:
 
1:0 Grzelczak (41.)
2:0 Robak (61.)
2:1 Moskalewicz (88.)
 
 
Widzew: Mielcarz – Ben Radhia, Ukah, Bieniuk, Dudu (66. Oziębała), Ostrowski, Broź, Durić (77. Arriero), Lisowski, Robak, Grzelczak (89. Miloseski)

 

Pogoń: Janukiewicz – Parzy (70. Rogalski), Hrymowicz, Woźniak, Petasz (81. Mandrysz), Lebedyński, Jarun, Zawadzki, Pietruszka, Mysiak, Bojarski (61. Moskalewicz)

 

Żółte kartki: Pietruszka, Petasz, Mysiak (Pogoń)

 

Sędzia: Radosław Trochimiuk (Przasnysz)

 

Widzów: 6000


Możliwość komentowania wygasła
Wybierz sposób wyświetlania:
liniowy
drzewo
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
HMR: mecz bardzo fajny dwie kontrowersyjne decyzje arbitra tego spotkania, jedna w doliczonym czasie gry, gdzie faulowany był zawodnik Widzewa wychodzący sam na sam z bramką praktycznie ponieważ bramkarz wyszedł chwil wcześniej przy rzucie rożnym na połowę gospodarzy powinna yć kartka koloru czerwonego zaś było tylko napomnienie w postacie żółtej kartki i druga na początku spotkania gdzie sędzia odgwizdał pozycję spaloną choć piłka dotknięta został przez zawodnika gości zaś piłkarz Widzew wychodził na czystą pozycję.
piątek, 28 maja 2010, godzina 16:13:40
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
a.z: do wiadomości osoby która namalowała napis " WIDZEW :D :* " na domu na armii ludowej/krajowej. starsza Pani tam mieszkajaca prawie wyladowala w szpitalu. gratuluje glupoty!
piątek, 28 maja 2010, godzina 12:10:27

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
szukaj w artykułach
zobacz również
^ do góry