nie pamiętasz hasła?
temperatura 19 °C
wilgotność 73%
Dziś są imieniny: Heleny, Wiesławy, Romy

W gęstych oparach mgły

dodano: 2012-01-28 00:30:50, ostatnia aktualizacja: 2012-01-28 01:02:53
autor: Mariusz Strzępek

Po pierwszym występie Michała Szpaka w telewizyjnym show zatytułowanym X Factor, Kuba Wojewódzki stwierdził, że ma w swoim domu kilka tysięcy płyt i brakuje mu tylko jednej, nagranej właśnie przez wokalistę, który odśpiewywał w konkursie utwór Czesława Niemena. W ten wyjątkowy sposób znany showman docenił talent młodego i trzeba przyznać nietuzinkowego artysty. Ta sympatyczna skądinąd scenka przypomniała mi się, kiedy kilka dni temu po raz pierwszy słuchałem debiutanckiej płyty zespołu People of the Haze. Rozejrzałem się po swoich półkach wypełnionych kompaktami i stwierdziłem, że też jest ich kilka tysięcy. Czy czegoś mi tam dotąd brakowało? Chyba tylko debiutanckiego krążka wrocławskiego teamu, która właśnie trafił do kieszeni mojego odtwarzacza i chyba zostanie w niej na dłużej.

 

 

Już od pierwszych dźwięków tej rewelacyjnej płyty wiemy, że mamy do czynienia z kolesiami, którzy wiedzą do czego służą instrumenty trzymane w rękach. Słychać też wyraźnie, że wrocławianie odebrali staranną muzyczną, rock’n’rollową edukację.

 

Pamiętam jak początek lat 90-tych przyniósł ożywczy powiew muzyczny wprost z zachmurzonego i deszczowego Seattle, po dekadzie cukierkowatej i budzącej odruch wymiotny dźwiękowej papki  wykonywanej przez ufryzowanych i wystylizowanych na transwestytów typków, dla których makijaż ważniejszy był często niż to czym rock’n’roll jest w swojej istocie. Na scenach zadymionych klubów zaczęli pojawiać się ubrani we flanelowe koszule, zbuntowani i bezkompromisowi, niczym drwale, protoplaści czegoś, co specjaliści od marketingu w końcu nazwali grunge. 

 

Pełnymi garściami czerpali z tego, co w muzyce rockowej na przestrzeni lat było najlepsze. Nie wstydzili się odwoływać do Black Sabbath, Led Zeppelin ale i punkowych gigantów, jak The Ramones czy Dead Kennedys. Z radością sięgano też do psychodelii. Jak grzyby po deszczu powstały grupy Big Black, Black Flag, Malfunktion, Green River, Mudhoney, The Melvins, TAD, Mother Love Bone i oczywiście Nirvana. Dołączali stopniowo kolejni tworząc niezwykłą różność w ramach jednej „szuflady”, którą nie wiedzieć czemu ktoś potrafił stworzyć.

 

Przyznam, że te skojarzenia właśnie przyszły mi do głowy, kiedy słuchałem „czwórki z Wrocławia”. Może jeszcze tylko niektóre riffy przyrównałbym do Black Label Society i pojawiający się momentami funkujący rytm do stylu Red Hod Chilli Pepers. Ktoś powie być może, że tyle odniesień i porównań świadczyć może jedynie o tym, że muzyka People of the Haze jest mało odkrywcza i powiela znane już wcześniej patenty. I co z tego - odpowiem takiemu malkontentowi. Jeśli każdy z 12 utworów, które dane mi było posłuchać ma w sobie to coś, czego ja osobiście w muzyce szukam. Szukają tego wszyscy, którzy rock’n’rolla słuchają tak, jak powinno się go słuchać. Krótko mówiąc, nie uszy Szanowni Państwo ale serce jest tu najważniejsze.

 

Ten młody zespół z dolnego Śląska ma na swoim koncie już sporo sukcesów. Poza naprawdę profesjonalnie nagraną i pod względem graficznym przygotowaną płytą (psychodelia aż kłuje w oczy), grupa zagrała szereg koncertów i zebrała niemały zestaw nagród.

 

W ubiegłym roku wystąpili między innymi na Przystanku Woodstock oraz na kilku festiwalach rockowych. Koncertowali z Armią, Oddziałem Zamkniętym, Voo Voo, Zielonymi Żabkami.

 

Teraz muzyków zaprosiliśmy do Tomaszowa, by wystąpili na pierwszym z cyklu koncertów, jakie zamierzamy zorganizować pod wspólną nazwą „Krzyk Kultury”. 2 marca na gościnnej scenie OK. Tkacz wystąpią People of The Haze, piotrkowski Respondent oraz tomaszowscy odjazdowcy z Tumour of Soul z całkowicie nowym programem i wokalistką. Impreza zmieni Waszą percepcję otaczającego świata.

 

O samej idei naszego cyklicznego festiwalu, który zamierzamy zorganizować bez wykorzystania publicznych dotacji będziemy pisać na bieżąco. Zapowiada się niezwykle energetyczne wydarzenie muzyczne. Naładujemy Wasze akumulatory. Przy okazji podziękowania dla Moniki Olczyk za zrozumienie i nie spotykaną w dzisiejszych czasach otwartość.

 

Odwiedź stronę zespołu

 

People of the haze

PEOPLE OF THE HAZE

1. We're coming (4:32)
2. Limestone (3:59)
3. Distance (3:51)

4. Bussyfire (4:30)
5. Willpower (2:49)
6. Full speed ahead (4:23)
7. I'm leaving (4:19)
8. Homerun (3:32)
9. No wings to fly (2:23)
10. Fake (3:48)
11. Ain't no love is gone (5:25)
12. Drive me crazy (3:35)

 

 

 

 

Możliwość komentowania wygasła
People of the Haze: Dziękujemy za ten opis, od dzisiaj będzie naszym muzycznym CV :)
Zapraszamy na koncert 2-ego marca, DAMY CZADU!
sobota, 28 stycznia 2012, godzina 19:59:57
dodaj artykuł
szukaj w artykułach
zaawansowane
zobacz również
^ do góry