nie pamiętasz hasła?
temperatura 3 °C
wilgotność 60%
Dziś są imieniny: Klaudyny, Romana, Filipiny
×

Uwaga! Nasze strony wykorzystują pliki cookies

Pliki cookies ułatwiają korzystanie z naszych serwisów. Używamy ich w celach reklamowych i statystycznych a także po to, by dostosować nasze witryny dla indywidualnych potrzeb naszych czytelników i użytkowników. Plików cookie mogą też używać nasi partnerzy, reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy multimediów. Może zmienić ustawiania dotyczące plików cookies na Twojej przeglądarce. Korzystanie z serwisów bez dokonania zmiany oznacza, że pliki COOKIES będą zapisywane w pamięci twojego komputera lub innego urządzenie, z którego korzystasz do przeglądania witryn internetowych. Więcej informacji na temat cookies znajdziesz w naszej polityce prywatności.

Pacta sunt servanda

dodano: 2012-02-20 12:23:40

Ręce i spodnie opadają, kiedy obserwuje się polskich polityków. Wystarczy tylko spojrzeć, nie trzeba nawet słuchać. Słuchanie bredni może okazać się przecież szkodliwe dla zdrowia psychicznego, bo miejmy nadzieję, że głupota nie jest czymś, co mogłoby być zaraźliwe. W ostatnim czasie wielu naszych „przedstawicieli” w swojej arogancji przestało nawet tuszować przejawy swojej ignorancji. Trudno się dziwić, skoro przykład idzie z góry, czyli od samego miłościwie nam panującego premiera Donalda Tuska.

 

 

Otóż w ubiegłym tygodniu Premier Polskiego Rządu oświadczył z rozbrajającą wręcz radością w oczach, że umowa ACTA ratyfikowana przez polski parlament nie zostanie. Mamrotanie szefa Platformy Obywatelskiej podchwycili ochoczo dziennikarze i publicyści. Zaczęły padać pytania co wpłynęło na decyzję Prezesa Rady Ministrów. Odpowiedź dla wszystkich była oczywista, czyli lecące „na łeb, na szyję” sondaże publikowane przez kolejne Ośrodki Badania Opinii Publicznej, nawet te przychylne dotąd „pomarańczowo - niebieskiej” formacji politycznej. W całym zamieszaniu medialnym wokół tej krótkiej i w sumie lakonicznej wypowiedzi jakoś nikomu nie przyszło do głowy, by zapytać zadowolonego z siebie polityka: dlaczego wypowiada się w imieniu 460 posłów polskiego parlamentu. A pytanie to wydaje się przecież kluczowe, bo kilka lat temu pewien poseł, głosujący za swojego kolegę, który wyszedł akurat z Sali obrad na „siusiu” miał poważne problemy natury prawnej.

 

Nawiasem mówiąc to głosowanie na „dwie ręce” w swojej istocie nie różni się niczym od tzw. dyscypliny partyjnej, której nie dotrzymanie przez posła zagrożone jest sankcjami finansowymi.  I żeby było jasne: nie ma to nic wspólnego z fałszywie rozumianą lojalnością (bo ta należy się przede wszystkim wyborcom). Jeżeli „sile przewodniej narodu” nie podoba się jak głosuje poseł, to może go ze swych szeregów wykluczyć, jak posła Węgrzyna, który w telewizji zadeklarował, że „chętnie popatrzyłby sobie na lesbijki”. Kara dotkliwa, bo Węgrzyn nie jest już posłem a spróbujcie znaleźć faceta, który zapytany o to samo, powiedziałby coś innego.

 

Tymczasem, nie szeregowy poseł a premier i lider partii opowiada głupoty, uśmiechając się do kamer i pozostaje w niezmiennie dobrym samopoczuciu. Słowem: co wolno wojewodzie, to nie tobie…. Ale nie o to przecież chodzi, tylko o jakość stanowionego prawa, z którego interpretacją mając często problemy nawet sędziowie Sądu Najwyższego. 

 

Przy okazji warto też dotknąć problemu odpowiedzialności. Wysokiej rangi polityk, który publicznie przyznaje się, że ktoś w jego imieniu podpisał coś, czego on ani nie przeczytał ani nie zrozumiał, na całym świecie musiałby podać się do dymisji, tak jak w ubiegłym tygodniu podał się do dymisji prezydent Niemiec, gdy prokuratura ogłosiła, że zamierza postawić mu zarzuty. Wyobraża sobie ktoś polskiego szeregowego nawet posła (nie mówiąc o Prezydencie), który dobrowolnie zrzeka się immunitetu, bo prokuratorzy zamierzają postawić mu zarzuty korupcyjne? Ja sobie jakoś wyobrazić nie mogę a cieszę się z dosyć plastycznej wyobraźni.

 

Niestety w naszym kraju konsekwencje podpisywania niezrozumiałych umów ponoszą jedynie staruszki, naciągane przez różnych cwaniaczków na najróżniejsze zakupy towarów i usług.  Przychodzi indykator, detektyw a później pozew do Sądy i komornik. Premier może sobie podpisać i co mu kto zrobi? Można mu… pogrozić palcem i to z daleka, bo jak podejdziemy zbyt blisko, mogą obezwładnić nas oficerowie ABW, CBŚ, BOR, czy innych trzech a może czterech liter. 

 

Żeby jednak oddać Donaldowi Tuskowi sprawiedliwość, to trzeba przyznać, że są inni równie odważni a może głupi politycy w innych partiach.  Niedawno niejaki Migalski, euro parlamentarzysta partii Polska Jest Najważniejsza wyznał, że nie wie za bardzo nad czym głosuje, tym samym podkreślając, że nie Polska się liczy a pobierane, w dodatku bardzo wysokie apanaże. Biorąc dodatkowo pod uwagę, że poseł jest też nauczycielem akademickim, to ja się pytam: kto nasze dzieci na studiach, do jasnej cholery uczy? Nic dziwnego, że rok po roku coraz więcej u nas niedouczonych „magistrów” pracujących jako przedstawiciele handlowi hurtowni sprzedającej piwo.

 

Swoją arogancją lubi też popisywać się Waldemar Pawlak. Ten „chłopski syn” nie liczy na państwową emeryturę. Dziwi tylko co robi w Rządzie za jakby nie było państwowe wynagrodzenie, które również do najniższych nie należy. Ale jak mawiał klasyk „Rząd się sam wyżywi”

 

 


Możliwość komentowania wygasła
Wybierz sposób wyświetlania:
liniowy
drzewo
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
Kontestator: @bunga-bunga

Nie jestem żadnym bałwochwalcą obecnie rządzących, Tuska nie darzę sympatią i uważam, że bardzo źle zrobił ustępując w sprawie ACTA - pokazał, że szantażem i populistycznymi hasłami można go przyprzeć do muru.

Twierdzisz, że nie masz czasu na dyskusję z takimi jak ja. A w którym miejscu ty ze mną tę dyskusję podjąłeś? Wysunąłeś jakieś argumenty? Nie. Poza obrażaniem mnie nie napisałeś nic.

A moje kontestowanie odnosi się przede wszystkim do takich stadnych, histerycznych zachowań jak w sprawie ACTA, nie tolerujących niezależnych, odmiennych opinii, czego ty jesteś najlepszym przykładem.
poniedziałek, 20 lutego 2012, godzina 21:20:05
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
bunga-bunga: Do kontestatora: piszesz, że jesteś w stanie cos tam zrozumieć. Koleś - jak przeczytałem ten twój wpis, to widzę, że ty nie jesteś w stanie nic zrozumieć - oczywiscie oprócz tego, że Kaczyński i PiS to jest "be". Typowy bałwochwalca (tzn. taki, który bezkrytycznie chwali bezmózgich bałwanów) atkualnej władzy.
Kończę bo szkoda czasu na dyskusje z takimi jak ty. I nie licz, że ci jeszcze cokolwiek odpiszę.

PS. dobrze, że użyłeś słowa "kontestator" tylko jako ksywki, bo z tym twoim kontestowaniem jednak nie jest najlepiej. A może to Opoczno tak negatywnie na ciebie działa ?
poniedziałek, 20 lutego 2012, godzina 20:26:42
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
Kontestator: @ konkret

No służby z Tel Avivu to raczej nie - Kaczyński panicznie boi się, żeby ktoś go nie nazwał antysemitą. Po Niemczech i Rosji będzie jechał, ale przed Izraelem i USA - trzęsie portkami, i to jest ta właśnie "odważna" polityka PiS, o której w kółko trąbią.

A co do ACTA, to pewnie narażę się niektórym, ale uważam że to powinno wejść w życie. Jestem w stanie zrozumieć artystów, którzy z powodu internetowego ściągania tracą olbrzymie pieniądze, nie mają kontroli nad obrotem czegoś, do czego mają prawo. Bzdurą jest twierdzenie, że ACTA narusza w jakiś szczególny sposób prawa obywatelskie. Stanowi zagrożenie dla tych, którzy chcą mieć nieograniczoną możliwość ściągania muzyki i filmów z neta. I stąd te anty-ACTowskie akcje, marsze itd. Niezbyt dobrze to świadczy o młodych ludziach. Nie zwracają oni uwagi na wiele przepisów, które na co dzień ograniczają nasze swobody obywatelskie (np. art. 212 KK), natomiast wpadają w panikę, jeśli ktoś chce zagrozić tzw. wolności internetu. Jeśli nie będzie można sobie ściągnąć z chomikuj.pl albo innego megaupload najnowszych odcinków House'a czy Dextera. Bo to jest niestety dla wielu młodych dzisiaj priorytet. Smutna prawda jest - co nie może niestety do wielu młodych ludzi dotrzeć - że za przyjemności typu oglądanie filmów, słuchanie muzyki, czytanie najnowszych książek trzeba płacić. Bo nic nie ma za darmo (prawie nic). Chcesz obejrzeć kinowy przebój, kup bilet i udaj się na seans albo kup po jakimś czasie DVD, chcesz posłuchać muzyki, kup płytę, chcesz coś poczytać - idź do księgarni. Przyjemności są za zarobione pieniądze. Taki jest naturalny porządek rzeczy. Wyrasta nam pokolenie ludzi, które chciałoby wszystkiego za darmo. Przy takim podejściu już niedługo tworzenie muzyki nie będzie dla nikogo opłacalne, bo każdy będzie chciał ją nabyć poprzez tzw. drugi internetowy obieg.
poniedziałek, 20 lutego 2012, godzina 18:25:40
0 (0) ↑ tak ↓ nie ! zgłoś
konkret: Tusk przyznał się publicznie do błędu i z niego wycofał. Prznajmniej tyle... Wiemy, że jest jakiś "kij", którego Donald boi się i którym możnaby mu pogrozić.
Gdybyśmy mieli "jasnie oświeconego i nieomylnego" cysorza Jarosława I "nie tak wielkiego" to ten zapewne powiedziałby, że go zdezinformowały jakieś służby na usługach Moskwy, Berlina, Tel Awivu albo ogarnęła "smoleńska" niemoc...
poniedziałek, 20 lutego 2012, godzina 16:56:53

dodaj artykuł dodaj fotoreportaż
szukaj w artykułach
zobacz również
^ do góry